Słowa pochodzą od Opiekunów Duchowych z odczytu Kronik Akaszy (21.09.2026)
„Naprawdę trudno nam zrozumieć wasze podejście. Gdybyśmy mieli poruszać się w kategoriach grzechu, nazwalibyśmy to grzechem zaniechania. To oczywiste, że każdy z was ma swoją indywidualną ścieżkę przebudzenia, ale zadziwia nas, że kiedy wasze serca są już otwarte i wiecie już o bezwarunkowej Miłości, którą jesteście i kiedy woła was wasze – no właśnie – powołanie, potraficie obrażać się jak dzieci na okoliczności bardzo wam sprzyjające, choć nie możecie tego zobaczyć, dopóki nie wejdziecie w to doświadczenie.
Dlaczego odwracacie się od nieuniknionego i mówiąc wprost – tak chętnie wybieracie cierpienie??
Zwracamy się do przebudzonych. Już dawno przekroczyliście punkt krytyczny, moment, w którym trzeba podnieść się z kanapy. I wcale nie chodzi o robienie wielkich zrywów, najpierw raczej o nie-oporowanie przeciw temu, co chce was ponieść we właściwą stronę. A wy, jak uparte osły, mając do dyspozycji wyborną ścieżkę, wolicie łazić po kamieniach kaleczących wam stopy: „Jeszcze wytrzymam, dam radę, może to samo się jakoś skończy. Przetrwam. Wytrzymam. Dam radę.” – i tak w kółko, jak mantra.
Ile już wiesz o wytrzymywaniu? Tak. Masz siłę, by przetrwać, ale jak chcesz tę siłę wykorzystać?
Rzecz w tym, żeby samemu wprowadzać w życie jakości, które chcesz wokół siebie mieć. Gdzie twoja godność?
Czy zadałeś sobie pytanie, jakie jest twoje prawdziwe powołanie? I nie chodzi o odpowiedź z umysłu na podstawie obecnej ścieżki kariery. Zapewniamy was, że w większości przypadków to tylko etap, kamień milowy, komponent i część o wiele większej całości.
A ty siedzisz na tyłku i narzekasz na swój los.
Połóż rękę na sercu zamknij oczy i zadaj sobie pytanie o najbliższy krok. Niech twoje Wyższe Ja pokaże ci więcej. Twoje zadanie to pozwolić sobie ujrzeć, co przyjdzie. I dopowiemy od razu – nie potrzebujesz żadnego daru jasnowidzenia. Wystarczy odczucie w ciele albo przypomnienie sobie o dawno zapomnianym pomyśle. Może ktoś do ciebie zadzwoni i będzie posłańcem odpowiedzi. Gwarantujemy, że ta przyjdzie, jeśli tylko zdecydujesz je sobie prawdziwie zadać.
Jest jeszcze inny scenariusz, wysoce prawdopodobny. Może być tak, że nie zapytasz. Wiesz dlaczego? Bo już znasz odpowiedź. Bo od dawna wiesz, co masz zrobić.”

